8 powodów dla których jesz nawet gdy nie jesteś głodna.



Gdziekolwiek byś nie spojrzała tam jedzenie. Pożywienie jest dzisiaj tak spopularyzowane, uprzemysłowione, że jest obecne na każdym kroku. Sprawia to, że spożywanie posiłków nie jest takie, jak to było dawniej. Nie celebrujemy ich. Jemy byle jak i byle gdzie.
Najgorsze jednak jest to, że jemy wtedy, gdy nie mamy na to ochotę.
W dzisiejszym always-on-the-go, chaotycznym świecie, jemy za dużo i z innych powodów, niż tylko po to, aby uciszyć burczenie żołądka.
Na podstawie własnego doświadczenia i obserwacji, oto osiem najczęstszych powodów, dla których podjadamy, nawet gdy nie jesteśmy głodni.
  1. Emocje.
    Nasze powiązanie emocjonalne z jedzeniem jest niezwykle silne.
    Nie ma urodzin bez tortu. Nie ma żadnego święta bez sałatki jarzynowej z majonezem. Wyobrażasz sobie wyjście na kawę z przyjaciółka i niezjedzenie dobrego ciasta?
    Przecież już nawet oglądanie meczu sportowego bez chipsów i piwa (de facto mocno promowane w telewizji) nie jest prawdziwym oglądaniem.
    Nie ma w tym nic dziwnego, że jemy „głową”, a nie „żołądkiem”.
    Jemy i pijemy, gdy świętujemy, gdy chcemy się rozweselić, gdy mamy doła, a wielokrotnie pożywienie staje się synonimem miłości. Więc gdy tylko potrzebujemy miłości i wsparcia, natychmiast wpadamy w „bezpieczne ramiona” stojącego na półce lub w lodówce, które tak naprawdę nas nie osądza (tę sprawę załatwiamy trochę później).
     
  2. Nuda
    Tak ot siedzisz bezczynnie? Nie ma nic do roboty? Dlaczego nie przekąsić czegoś. Może wydać Ci się to głupie, ale wielu z nas je po prostu, ponieważ nie ma nic innego do roboty lub przynajmniej tak się wydaje).
    A dokładnie tak jest, że jedzenie, które wybieramy w tym momencie nie, jest tym najzdrowszym.
     
  3. Zasłużyliśmy na to
    Co wielu z nas robi po ciężkim dniu w pracy?
    Ile razy zdarzyło Ci się, przechodząc obok ulubionej ciastkarni kupić je tylko dlatego, że:” cholera! Miałam taki ciężki dzień. Zasłużyłam sobie.”
    Lub po godzinnym treningu „rozgrzeszona” wsuwasz dwa kawałki pizzy tylko ponieważ zapracowałaś sobie na to.
     
  4. Nie zasłużyliśmy sobie.
    I tutaj, to jest sprawa bardziej złożona. Czasami po prostu robimy rzeczy wbrew zdrowemu rozsądkowi. Tak jakby na złość samemu sobie. Nie wyszło mi w związku, więc się uwalę w trupa i zjem dwa kebaby. Nie wyglądam jak model, to i tak nie ma sensu, więc zjem cztery pączki. Boimy się tego, że możemy odnieść sukces i niejako podświadomie „udowadniamy” sobie, że tak jest. Czasami łatwiej Ci zaakceptować porażkę. I nie ważne, ile razy będziesz się starać żyć zdrowo, wciąż będziesz szukać wytłumaczenia dla faktu, że Ci się nie udało.
     
  5. Po prostu jest. I tak cholernie dobrze smakuje.
    No niestety! Często tak jest, że jemy pomimo tego, że nie jesteśmy głodni, nie możemy przestać, bo to jest pyszne. A kiedy widzimy jedzenie (a w szczególności fast-food) zaczynamy odczuwać to podniecenie. Dokładnie tak sam jest na przyjęciach. To grzech wyrzucać jedzenie. Ono nie może się zmarnować.
     
  6. Kunktatorstwo (odwlekania w czasie).
    Pomyśl. Ile razy zagadnęłaś do lodówki lub odwiedziłaś stojącą maszynę ze słodkościami, kiedy naprawdę powinnaś robić coś innego?
    Jest to jakoś połączone z numerem 1, ale prawda jest taka, że bardzo często grzebiemy w lodówce tylko dlatego, aby opóźnić zrobienie czegoś, co wcale nie należy do naszych przyjemności.
     
  7.  Bo pojawiło się nieoczekiwanie.
    To jest powszechne na imprezach urodzinowych, świętach i na wszystkich imprezach towarzyskich. Ktoś coś przygotuje lub kupi i nawet jak nie jesteś głodna to i tak czujesz się zobligowana do tego, aby jeść i jesz.
     
  8. Nawyki.
    Byłabyś w szoku, gdybyś zauważyła, ile rzeczy robisz tylko z nawyku. Jednym z nich jest „zasada” jedzenia trzech posiłków dziennie ignorując to, co mówi Ci Twój brzuch.
    Tak więc właściwie nie ma znaczenia fakt, że zjadłaś ogromny obiad, o godzinie 18 i tak zasiądziesz do kolacji, nawet gdy nie czujesz się głodna.
    Z drugiej zaś strony, jeżeli czujesz się głodna o 16, ponieważ zjadłaś na obiad lekką sałatkę, to zasiądziesz do kolacji o 18 tak głodna, że byłabyś w stanie zjeść konia z kopytami.

     
Właśnie pokonywanie tych przyzwyczajeń jest z jednej strony tak proste, a jednocześnie niezwykle ciężkie.
Jednakże niezwykle ważne, aby zacząć się zdrowo odżywiać.
Diety są nieskuteczne, ponieważ są z góry zaprogramowane na krótkotrwałą zmianę. Po osiągnięciu wymarzonego numeru na wadze natychmiast ją porzucasz i wracasz do starych nawyków.
A właśnie wyuczenie się mówienia „Nie, dziękuję. Nie jestem głodna” bez obawy o urażone uczucia drugiej osoby, słuchanie uważnie własnych potrzeb (głodu), planowanie posiłków oraz wyrabianie sobie zdrowych nawyków poprzez stosowanie metody małych kroków, sprawi, że będziesz zdumiona osiągniętym efektem.

Pozdrawiam
Radek.
 

Komentarze (0)

Napisz co o tym myślisz